piątek, 22 września 2017

It ends with us - rdz.4

Dotarcie z samochodu do mieszkania zajmuje mi pół godziny. Dwa razy dzwoniłam do Lucy, zapytać czy by mi nie pomogła, ale nie odebrała telefonu. Gdy wchodzę do mieszkania, trochę mnie irytuje fakt, że leży na kanapie z telefonem przy uchu.
Zatrzaskuję za sobą drzwi wejściowe a ona na mnie zerka.
- Co ci się stało? – pyta.
Podtrzymując się ściany skaczę do korytarza.
- Skręciłam kostkę.
Gdy jestem już przy drzwiach mojego pokoju, krzyczy:
- Przepraszam, że nie odebrałam telefonu! Rozmawiam z Alexem! Miałam do ciebie oddzwonić!
- W porządku! – wrzeszczę w jej kierunku i zatrzaskuję drzwi mojej sypialni. Idę do łazienki poszukać starych tabletek przeciwbólowych, które trzymam w szafce. Połykam dwie, padam na łóżko i gapię się w sufit.
Nie mogę uwierzyć, że będę uziemiona w tym mieszkaniu przez cały tydzień. Biorę telefon i piszę wiadomość mojej mamie.
Skręciłam kostkę. Nie jest źle, ale mogłabym wysłać ci listę rzeczy, które potrzebuję ze sklepu?
Kładę telefon na łóżku i po raz pierwszy odkąd się tu przeprowadziła, cieszę się, że moja mama mieszka w miarę blisko mnie. Właściwie to nie jest tak źle. Wydaje mi się, że teraz, gdy ojciec nie żyje bardziej ją lubię. Wiem, że to dlatego, że byłam na nią zła, za to, że od niego nie odeszła. Mimo, że mój gniew minął w stosunku do mojej mamy, moje uczucia co do ojca się nie zmieniły.
To nie może być dobre, wciąż czuć tyle rozgoryczenia wobec ojca. Ale do cholery, był okropny. Dla mojej mamy, dla mnie, dla Atlasa.
Atlas.
Byłam tak zajęta przeprowadzką mojej mamy i potajemnym poszukiwaniem nowego budynku między godzinami pracy, że zapomniałam skończyć czytać dzienniki, które zaczęłam tyle miesięcy temu.
Żałośnie skaczę do szafy, tylko raz się potykając. Na szczęście, łapię się za kredens. Gdy już mam dziennik, skaczę z powrotem do łóżka i rozsiadam się.
Teraz kiedy nie mogę pracować, nie mam nic lepszego do roboty na następny tydzień. Równie dobrze mogę się po użalać nad swoja przeszłością, skoro i tak już jestem rozżalona.
Droga Ellen,
To, że prowadziłaś galę Oskarową, było największym wydarzeniem telewizyjnym minionego roku. Chyba jeszcze ci tego nie mówiłam. Skecz o odkurzaniu sprawił, że posikałam się w majtki.
A, i od dzisiaj masz w Atlasie nowego wielbiciela twojego programu. Zanim zaczniesz mnie osądzać za to, że znów go wpuściłam do mojego domu, pozwól mi wytłumaczyć jak do tego doszło.
Po tym jak wczoraj pozwoliłam mu wziąć u siebie prysznic, już go później nie widziałam. Ale dziś rano znów usiadł koło mnie w autobusie. Wydawał się trochę weselszy niż poprzedniego dnia, bo wślizgnął się na siedzenie i się do mnie uśmiechnął.
Nie kryję, że oglądanie go w ubraniach mojego ojca było dziwne. Ale spodnie pasują na niego dużo lepiej niż myślałam.
- Zgadnij co się stało? – powiedział. Pochylił się i rozsunął plecak.
- Co?
Wyciągnął torbę i mi ją dał.
- Znalazłem to w garażu. Próbowałem je wyczyścić bo były całe w starej ziemi, ale niewiele mogłem zrobić bez wody.
Trzymałam torbę gapiąc się na niego podejrzliwie. To najdłuższa jego wypowiedź jaką słyszałam. W końcu patrzę na torbę i ją otwieram. To wyglądało na kilka narzędzi ogrodniczych.
- Widziałem kiedyś jak kopiesz tą łopatą. Nie byłem pewien czy masz narzędzia ogrodnicze, a tych nikt nie używa, więc…
- Dziękuję – mówię. Byłam w szoku. Kiedyś miałam rydel, ale plastik odpadł z rączki i mam od niego pęcherze. Prosiłam mamę o narzędzia do ogrodu na moje ostatnie urodziny, ale gdy kupiła mi pełnowymiarową łopatę i motykę, nie miałam serca jej powiedzieć, że to nie tego potrzebuję.
Atlas chrząknął i dużo ciszej powiedział:
- Wiem, że to nie jest prawdziwy prezent. Nie kupiłem go ani nic… Chciałem ci coś dać. Wiesz… za…
Nie skończył zdania, więc pokiwałam głową i z powrotem zawiązałam worek.
- Mógłbyś mi je dać po szkole? Nie mam miejsca w plecaku.
Zabrał mi torbę, położył sobie plecak na kolanach i wsadził torbę do środka. Objął plecak rękami.
- Ile masz lat? – spytał.
- Piętnaście.
Nie wiem dlaczego, ale jego spojrzenie posmutniało.
- Jesteś w dziesiątej klasie?
Pokiwałam głową, nie mogąc wymyśleć co mogłabym mu powiedzieć. Do tej pory nie miałam za wiele do czynienia z chłopcami. Zwłaszcza z tymi z ostatniej klasy. Gdy się denerwuję, milknę.
- Nie wiem jak długo zostanę w tamtym miejscu – powiedział znów ściszając głos. – Ale jeśli będziesz potrzebować pomocy przy pracy w ogrodzie czy coś po szkole, to nie mam za wiele do roboty. Poza tym nie mam prądu.
Zaśmiałam się, po czym zaczęłam się zastanawiać czy powinnam się śmiać z jego autoironicznego komentarza.
Resztę drogi spędziliśmy rozmawiając o tobie Ellen. Gdy powiedział, że się nudzi spytałam czy kiedyś oglądał twój program. Powiedział, że chciałby bo uważa, że jesteś zabawna, ale telewizja wymaga prądu. Następny komentarz, z którego nie wiedziałam czy mam się śmiać.
Powiedziałam mu, że może oglądać twój program ze mną po szkole. Zawsze nagrywam go na wideo i oglądam przy pracach domowych. Wymyśliłam, że mogę zamknąć drzwi wejściowe na zamek i jeśli moi rodzice wrócą wcześniej, Atlas ucieknie tylnymi drzwiami.
Nie widziałam go aż do drogi powrotnej do domu. Nie usiadł koło mnie, bo Katie wsiadła do autobusu przed nim i usiadła obok mnie. Chciałam jej powiedzieć by się przesiadła, ale pewnie by pomyślała, że się zakochałam w Atlasie. Miałaby na mnie używanie, więc pozwoliłam jej zostać obok mnie.
Atlas był na początku autobusu, więc wysiadł przede mną. Zakłopotany stał na przystanku czekając aż wysiądę. Gdy wysiadłam otworzył plecak i wręczył mi torbę z narzędziami. Nic nie powiedział o moim wcześniejszym zaproszeniu na oglądanie telewizji, więc byłam pewna, że to oczywiste.
- No chodź – powiedziałam mu. Wszedł za mną i zamknęłam drzwi na zamek. – Jeśli moi rodzice wrócą wcześniej, uciekaj tylnymi drzwiami i nie pozwól by cię zobaczyli.
Pokiwał głową.
- Nie martw się. Tak zrobię – powiedział śmiejąc się.
Spytałam, czy chce coś do picia i odpowiedział, że pewnie. Zrobiłam coś do jedzenia i zaniosłam nasze napoje do salonu. Usiadłam na kanapie a on na fotelu taty. Włączyłam twój program i to wszystko. Nie rozmawialiśmy za dużo, bo przewijałam wszystkie reklamy. Ale zauważyłam, że śmiał się we właściwych momentach. Myślę, że dobre poczucie humoru jest jedną z ważniejszych cech osobowości. Za każdym razem, gdy śmiał się z twoich żartów, czułam się lepiej z tym, że przemyciłam go do swojego domu. Nie wiem dlaczego. Może to, że możemy się zaprzyjaźnić, sprawi, że będę się czuć mniej winna.
Wyszedł jak tylko skończył się twój program. Chciałam go spytać czy chce znów wziąć prysznic, ale mógłby nie zdążyć przed powrotem moich rodziców. Ostatnie czego chciałam to by nago uciekał przez podwórko.
Ale byłoby to też zabawne i rewelacyjne.
Lily.

Droga Ellen,
No co ty kobieto? Powtórki? Cały tydzień powtórek? Rozumiem, że potrzebujesz odpocząć, ale pozwól, że coś zaproponuję. Zamiast nagrywać jeden odcinek dziennie, powinnaś nagrywać dwa. W ten sposób miałabyś dwa razy więcej zrobione w połowę czasu i nigdy nie musielibyśmy oglądać powtórek.
Mówię „my” mając na myśli Atlasa i mnie. Został moim stałym partnerem go oglądania twojego programu. Myślę, że może kochać cię tak mocno jak ja, ale  nigdy mu się nie przyznam, że co dzień do ciebie piszę. To za bardzo robi ze mnie fankę.
Już od dwóch tygodni mieszka w tamtym domu. Kilka razy wziął u mnie prysznic i daję mu jedzenie za każdym razem jak do mnie przychodzi. Nawet piorę mu ubrania, gdy jest tu po szkole. Wciąż mnie przeprasza za bycie ciężarem. Ale ja to uwielbiam. Dzięki niemu nie myślę o niektórych rzeczach i właściwie to każdego dnia nie mogę się doczekać by spędzić z nim czas po szkole.
Tata wrócił dziś późno do domu, co pewnie znaczy, że po pracy poszedł do baru. Co oznacza, że pewnie znów spróbuje wszcząć kłótnię z moją mamą. Co znaczy, że pewnie znów zrobi coś głupiego.
Przysięgam, czasem jestem na nią taka wściekła, że ciągle z nim jest. Wiem, że mam tyko piętnaście lat i pewnie nie rozumiem tych wszystkich powodów, dla których decyduje się zostać, ale nie zgadzam się, by używała mnie jako wymówkę. Nie obchodzi mnie, że jest za biedna by go zostawić i musiałybyśmy się wprowadzić do gównianego mieszkania i jeść makaron błyskawiczny aż skończę szkołę. To i tak byłoby lepsze.
Słyszę, że właśnie na nią wrzeszczy. Czasem, gdy taki się robi, wchodzę do salonu, w nadziei, że to go uspokoi. Nie lubi jej bić, gdy jestem w pokoju. Może powinnam spróbować.
Lily.

Droga Ellen,
Gdybym miała teraz dostęp do pistoletu lub noża to bym go zabiła.
Jak tylko weszłam do salonu, zobaczyłam jak ją popycha. Stali w kuchni i mama złapała go za rękę próbując go uspokoić, ale uderzył ją wierzchem dłoni przewracając prosto na podłogę. Jestem prawie pewna, że już miał ją kopnąć, ale zauważył, że wchodzę do salonu, więc tego nie zrobił. Wymruczał coś do niej, po czym poszedł do ich sypialni i zatrzasnął drzwi.
Popędziłam do kuchni by jej pomóc, ale ona nigdy nie chce bym ją taką oglądała. Machnęła na mnie i powiedziała:
- W porządku Lily. Nic mi nie jest, to była tylko głupia kłótnia.
Płakała i już widziałam czerwony ślad na jej policzku w miejscu gdzie ją uderzył. Gdy do niej podeszłam upewniając się, że nic jej nie jest odwróciła się do mnie plecami łapiąc się za blat.
- Powiedziałam, że nic mi nie jest. Wracaj do pokoju.
Pobiegłam korytarzem, ale nie wróciłam do pokoju. Pobiegłam prosto do tylnych drzwi i przez podwórze. Byłam na nią taka wściekła za to, że była dla mnie oschła. Nawet nie chciałam być w tym samym domu co którekolwiek z nich. I mimo, że było już ciemno poszłam do domu, w którym zatrzymał się  Atlas i zapukałam do drzwi.
Słyszałam, że jest w środku, jakby przez przypadek coś strącił.
- To ja, Lily – wyszeptałam.
Kilka sekund później tylne drzwi się otworzyły i spojrzał za mnie, po czym w lewo i prawo. Dopiero, gdy spojrzał na moją twarz zobaczył, że płakałam.
- Wszystko w porządku? – spytał wychodząc na zewnątrz. Wytarłam bluzką łzy, zauważając, że wyszedł na zewnątrz zamiast zaprosić mnie do środka. Usiadłam na schodku ganku a on usiadł obok mnie.
- W porządku – powiedziałam. – Tylko jestem wściekła. Czasem płaczę, gdy jestem wściekła.
Sięgnął i założył mi włosy za ucho. Spodobało mi się to i nagle nie byłam już taka wściekła. Później mnie objął i przyciągnął do siebie, kładąc moją głowę na swoim ramieniu. Nie wiem jak mnie uspokoił nawet się nie odzywając, ale mu się udało. Niektórzy potrafią uspokoić samą swoją obecnością i on jest jedną z tych osób. Całkowite przeciwieństwo mojego ojca.
Siedzieliśmy tak przez chwilę, aż zauważyłam, jak zapala się światło w moim pokoju.
- Powinnaś iść – wyszeptał. Oboje widzieliśmy moja mamę szukająca mnie w moim pokoju. Do tego momentu nie zdawałam sobie sprawy, jak dobry miał widok na mój pokój.
Gdy wracałam do domu, próbowałam myśleć o całym tym czasie, gdy Atlas był w tamtym domu. Próbowałam sobie przypomnieć czy kiedykolwiek chodziłam po pokoju wieczorem przy zapalonym świetle, bo zwykle w moim pokoju w nocy noszę tylko koszulkę.
A to co jest w tym wszystkim najbardziej szalone, to to Ellen, że miałam nadzieję, że tak.
Lily.

Zamykam dziennik, gdy tabletki zaczynają działać. Jutro poczytam. Może. Czytanie o rzeczach, które mój tata robił mojej mamie wprawia mnie w zły nastrój.
Czytanie o Atlasie wprawia mnie w smutny nastrój.
Próbuję zasnąć i myślę o Ryle’u, ale cała ta sytuacja z nim sprawia, że jestem wściekła i smutna.

Może pomyślę o Allysie i o tym jaka jestem szczęśliwa, że się dziś pojawiła. Przydał by mi się przyjaciel – nie mówiąc już o pomocy – przez najbliższych kilka miesięcy. Mam przeczucie, że będą bardziej stresujące niż myślałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Follow your dreams , Blogger